Właśnie siedzę u babci w Gorzowie na laptopie wujka :) Myślałam że Euro mnie nie interesuje, właśnie, myślałam. Z nudów po egzaminie (zdałam! ^^) poszłam odwiedzić ciocię i zostałam na całym meczu, na początku spodobała mi się choreografia a potem czekałam na słynne "Koko Euro spoko" i zawiodłam się, a co tam. Najlepsze było jak wciągnęli mnie w oglądanie meczu, sama zaczęłam krzyczeć, co to za ludzie żeby z tak prostej sytuacji bramki nie strzelić... I jak Lewandowski (i dodatkowo ogarnęłam połowę reprezentacji lol xD) strzelił bramkę wydarłam się GOOOOOOOL, jak Grek dostał czerwoną kartkę było mi go szkoda, a jak Szczęsny dostał czerwoną to myślałam, że będą grali bez bramkarza (ja i moja znajomość zasad, czyli żadna) i jak Tytoń obronił karniaka i tak dalej. Nie sądziłam że nie lubiąc piłki nożnej dzięki cioci mogę tak się w to wciągnąć. Wynik 1:1 dla innych rozpacz, radość, mogło być lepiej. A ja? Taki jest wynik i tyle, mogło być lepiej albo gorzej to tylko kwestia spojrzenia na to z różnych perspektyw. Dobra idę spać, jutro czekają na mnie sklepy i męczące poszukiwania sukienki na bal ^^ Dobranoc!
P.S. Z powodu braku Koko Euro Spoko na meczu.....
To Koko u Mirandad!!! xD
Do Esther: "Zeszyt "spoko"" XDDDD
gratuluje zdania egzaminu. ;) Ja nigdy nie ogladałam meczów, a też mnie wciągnął. :D
OdpowiedzUsuńHaha. ^^ Koko u Mirandad xD
OdpowiedzUsuńFajny blog:) Koko spoko :3
OdpowiedzUsuń